YAMAHA Drag Star FORUM
FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Yamaha Ring Road Galicja
Autor Wiadomość
kapat 



Model: SYMPATYK
Wiek: 40
Posty: 801
Skąd: Wieliczka
Wysłany: 2016-05-04, 05:54   Yamaha Ring Road Galicja

Jeszcze nigdy żadnego warsztatu tak nie obsmarowałem jak zamierzam to zrobić na naszym forum!

W czerwcu 2015, po pół roku planowania wybrałem się motocyklem do Bośni. Na autostradzie na Węgrzech, przy stałej prędkości motocykl zaczął szarpać i przerywać. Działo się to nie tyle przy dodawaniu gazu, co raczej przy stałych obrotach lub przy delikatnym manewrowaniu rolgazem. Motocykl na wolnych obrotach pracował właściwie, choć delikatnie falowały obroty. Nie było wyświetlonego żadnego błędu. Żadna kontrolka nie zaświeciła. Ponieważ problem narastał podczas jazdy i pojawiły się charakterystyczne kangurki, wyłączyłem silnik i zostawiłem do ostygnięcia. Po ponownym uruchomieniu zdecydowałem się na powrót do domu.

Oddałem motocykl do warsztatu, który wydawał mi się godny zaufania. Po półtora miesiąca oczekiwania dowiedziałem się, że motocykl jest naprawiony. Mechanik wyregulował zawory, sprawdził TPS, poprawił przewody wysokiego napięcia, posprawdzał ogólnie wszystko. Zapłaciłem bardzo dużą kwotę. Po godzinie od wyjechania z warsztatu motocykl zaczął znowu przerywać. Tym razem "dziury" trwały po sekundę, dwie. Nie trzymał obrotów i nie dało się dalej jechać. W końcu zgasł sam. Po ochłodzeniu silnika doturlałem się do warsztatu.

Zostawiłem motocykl na kolejny miesiąc. Po miesiącu mechanik stwierdził, że on nie zarabia szukając usterki i musi mi motocykl oddać. Załamałem się, bo byłem pewien umiejętności tego "fachowca". Nie miałem wyboru, stwierdziłem, że ostatnią instancją jest Yamaha Ring Road Galicja. Środowisko motocyklowe już po fakcie przestrzegało mnie przed nimi, tłumacząc, że nie mają fachowców. Sam jednak motocykla nie naprawię.


Oddałem motocykl w sierpniu. Panowie od początku nie mieli pojęcia co jest grane. Prosiłem, żeby choć czujniki posprawdzali (może podmieniając), tłumaczyli się, że oni są autoryzowanym serwisem bo korzystają z serwisówki (!) ale nie mają jakiś specjalnych możliwości :shock: Po miesiącu otrzymałem telefon, że już się za niego biorą ale niestety trzeba rozebrać cały motocykl. Zapewniali, że motocykl to nie tzw. "mina", że jest w dobrym stanie. Ponieważ i tak nie miałem jeszcze pieniędzy na tę naprawę prosiłem, żeby robili co uznają za stosowne. Po kolejnym miesiącu znowu otrzymałem telefon, że już się z niego biorą, że czujniki są ok. Po trzech miesiącach stwierdzili, że nie mają gdzie go sprawdzić bo jest zima. Trzeba czekać na lepszą pogodę. Nic nie potrafili powiedzieć o motocyklu. Wydaje im się, że trzeba rozebrać silnik.

Po 5 miesiącach(!) usłyszałem, że kiedy fachowiec ściągnął bak (po pięciu miesiącach chyba po raz pierwszy cokolwiek przy motocyklu było robione) i chciał odpiąć przewody od świecy - przewód "został mu w ręku". (Pomyślałem, że może to było TO)

Tym razem usłyszałem, że niestety kompresja jest w jednym garnku kiepska - raz jest raz jej nie ma. Dzwonią prowadnice, które są wyrobione. Panowie stwierdzili również, że wcześniejszy fachowiec chyba nic z motocyklem nie robił bo zawory nie są wyregulowane. Kolejny raz usłyszałem, że trzeba rozbierać silnik. Poprosiłem, żeby to zrobili.

Po 8 miesiącach (!) usłyszałem, że motocykl trzeba odebrać ponieważ trzeba by wymieniać głowicę lub same prowadnice. Podobno bardzo się tłuką - bardziej niż w innych FJRach. To będzie bardzo kosztowne i cytuję:"trochę się ta naprawa przeciąga" :shock: Widocznie nie rozbierali silnika ponieważ nie płaciłem za uszczelkę pod głowicą. Panowie stwierdzili, że wszystko inne jest ok, czujniki w porządku. Wymienili olej w lagach. Stwierdzili, że oni już nie wiedzą co jest grane. Najgorsze, że już po zimie nawet nim nie jeździli, nie sprawdzili... a hamowni nie mają.

Zapłaciłem przez kilka miesięcy odkładane pieniądze. I wróciłem do garażu. Moto wypaprane i brudne, złamali korek - zaślepiający łańcuszek i wstawili jakiś innego koloru, akumulator pewnie nie był podpinany, bo jest słaby (a był nowy!!!), jestem prawie pewien, że porysowali mi bak, choć nie mam zdjęć sprzed "naprawy".

Po tygodniu od odebrania z warsztatu wybrałem się, żeby motocykl lepiej wypróbować. Po rozgrzaniu silnika (po ok 30km) motocykl znowu zaczął szarpać. Po kilku godzinach przerywanych to jazdą, to pchaniem maszyny wróciłem do domu.Moto jak szarpało, tak szarpie. Kilka kilometrów przed domem obroty zaczęły falować i motocykl zgasł. Nie pojawił się żaden błąd na wyświetlaczu. Po ochłodzeniu silnika ledwo dojechałem do garażu.

Po dosyć zawiłych przygodach oddałem moto do Yamahy w Bielsku Białej. Po 2 minutach od wejścia do serwisu goście ostawiali, co to może być!
Po 5 dniach odebrałem sprawny motocykl. Wymieniono TPS - fabrycznie felerny. Okazało się, że te cholerne patałachy i nygusy z Krakowa nie mieli pojęcia gdzie są prowadnice w motocyklu. Dzwonił łańcuszek pompy olejowej (więc sam spód motocykla). Nie mam problemów z kompresją - jak wieszczyli w Krakowie.

Gdybym tylko miał więcej czasu i żółci poszedłbym ze sprawą do sądu. Omijajcie Yamaha Ring Road Galicja szerokim łukiem!!! Dopiero teraz po jakimś czasie podowiadywałem się jakie tam wałki odchodzą!
_________________
To mój motocykl. Jest takich wiele, ale ten jest mój. Mój motocykl to mój najlepszy przyjaciel. Jest moim życiem. Muszę nad nim panować tak, jak panuję nad moim życiem. Beze mnie mój motocykl jest niczym. Ale i ja bez motocykla jestem niczym.
 
 
 
robert_p 



Model: RS1700
Rocznik: 2006
Wiek: 49
Posty: 1449
Skąd: Rynarzewo
Wysłany: 2016-05-04, 10:41   

Ja pierdziu ale byłeś cierpliwy ! Kilka miesięcy to ja bym nie wytrzymał :)
Taki "serwis" już dawno powinien przestać istnieć !
_________________
Hippis
 
 
 
nunio 



Model: RS1600
Rocznik: 1999
Posty: 188
Skąd: Galicja
Wysłany: 2016-05-04, 11:19   

Moim zdaniem nie wolno darować takiego skurwysyństwa :idea:

Oni mają autoryzację serwisową Yamaha - http://ringroad.pl/serwis/

Masz tutaj kontakt do Marketing&PR Manager Yamaha Motor Europe NV - o inny ciężko: joanna.kazanecka@yamaha-motor.pl

Pisanie nic nie kosztuje.... a tutaj masz TurboKamera TVN http://www.tvnturbo.pl/pr...amera,5076.html ... i nie jesteś wcale pieniaczem, jeśli piętnujesz złodzieja bo to zwykłe złodziejstwo i jeśli pozwolimy, będą okradali bezkarnie nadal... poza tym tutaj masz kontakt do Rzecznika Konsumentów w Krakowie: https://www.bip.krakow.pl/?id=400

To wszystko kosztuje jedynie poświęcenie czasu ale trzeba to zrobić, please...
_________________
cenzura//Kozak_Barabasz
 
 
kapat 



Model: SYMPATYK
Wiek: 40
Posty: 801
Skąd: Wieliczka
Wysłany: 2016-05-04, 12:14   

nunio dziękuje za namiary.

Nie pisałem wszystkiego bo już gdzieś tu u nas opisywałem częściowo jak sprawa się toczyła.

Napisałem list (papierowy ;D ) do prezydenta Yamahy w Japonii. Po 5 dniach przyszła odpowiedź na maila, że prezydent Yanaga skierował sprawę i zalecenia do Yamaha Europe a ci dalej do Yamaha Polska. Po kolejnych kilku dniach odezwała się Warszawa. Zapewnili mnie, że konsekwencje zostaną wkrótce wyciągnięte (z Ring Road). Na tym nie poprzestali. Dyrektor generalny okazał się być człowiekiem i to nie tylko odpowiedzialnym ale i "wrażliwym" ;p Moja Furia po dwóch tygodniach była już w Bielsku, gdzie zapewniano mnie, że pracuje tam mega wykwalifikowana ekipa. I rzeczywiście, w porozumieniu z "Warszawą" moto było zrobione w tydzień.

Macie rację, że byłem zbyt cierpliwy. Pukam się w pusty baniak, że od razu mogłem robić młyn ale wiecie jak to jest, nie dość, że naprawa kosztowała sporo stresu, to jeszcze będę latał od sądu do rzeczoznawcy i z powrotem. Dałem spokój. Choć teraz trochę żałuję bo jak czytam swój wpis i przypominam sobie słowa tych nygusów, że trzeba już kończyć robotę bo się trochę przeciąga :evil: to mnie szlag trafia.

Pomyślę jeszcze nad Twoimi nunio namiarami. Yamaha Europe sobie odpuszczam bo już pewno swoje zrobili...
_________________
To mój motocykl. Jest takich wiele, ale ten jest mój. Mój motocykl to mój najlepszy przyjaciel. Jest moim życiem. Muszę nad nim panować tak, jak panuję nad moim życiem. Beze mnie mój motocykl jest niczym. Ale i ja bez motocykla jestem niczym.
 
 
 
nunio 



Model: RS1600
Rocznik: 1999
Posty: 188
Skąd: Galicja
Wysłany: 2016-05-04, 15:17   

Nie wolno sukinkotom popuszczać... teraz tak wiele jest "autoryzowanych" serwisów, gdzie autoryzację załatwia się pod stołem ale gdy pojawia się dym, to sprawy nagle stają się proste do załatwienia... zapytaj pani niedorzecznik jak zakończyła się sprawa interwencji na poziomie Yamaha Poland?

Kto pyta - nie błądzi! Poza tym to Wielicka, więc mam blisko... ma być huk z dymem czy bez dymu?? ;p
_________________
cenzura//Kozak_Barabasz
 
 
kapat 



Model: SYMPATYK
Wiek: 40
Posty: 801
Skąd: Wieliczka
Wysłany: 2016-05-04, 21:30   

;D
_________________
To mój motocykl. Jest takich wiele, ale ten jest mój. Mój motocykl to mój najlepszy przyjaciel. Jest moim życiem. Muszę nad nim panować tak, jak panuję nad moim życiem. Beze mnie mój motocykl jest niczym. Ale i ja bez motocykla jestem niczym.
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Style mod. by Latoch: Oferta